Wyspy Owcze – co tam zobaczyć? 13 powodów, żeby polecieć w miejsce, gdzie jest więcej owiec niż ludzi

Gdzieś między Islandią a Norwegią, pośrodku chłodnego Atlantyku, leży 18 wysp, które wyglądają, jakby ktoś wrzucił w ocean zielone kawałki lądu. Owce mają tu pierwszeństwo, a ludzie żyją tak, jakby świat jeszcze się nie spieszył. To Wyspy Owcze – jedno z ostatnich miejsc w Europie, gdzie nadal króluje natura. 

Choć administracyjnie należą do Danii, Farerowie mają swój język, flagę i parlament. Mieszka ich tu mniej niż w przeciętnym polskim miasteczku – niecałe 54 tysiące. Owiec? Ponad 70 tysięcy. To one zresztą dały nazwę archipelagowi (Føroyar = Owcze Wyspy).

To miejsce, które odwiedza zaledwie ok. 120 tysięcy turystów rocznie – tyle, ile Islandia przyjmuje w tydzień. Mówi się, że na Wyspy Owcze trafiają ci, którzy szukają spokoju. My się z tym nie zgadzamy – naszym zdaniem nie trzeba „odhaczać świata”, żeby tu przyjechać. To miejsce samo w sobie jest tak piękne i niesamowicie autentyczne, że warto je postawić wysoko na swojej liście.

Jeśli rozważasz podróż na ten atlantycki koniec świata – podpowiemy Ci, co zobaczyć, do czego koniecznie zboczyć z trasy i dlaczego warto choć raz w życiu dać się przewiać farerskiemu wiatrowi.

Kiedy najlepiej lecieć na Wyspy Owcze?

To zależy, czego szukasz:

  • Maj–sierpień: najdłuższe dni (prawie 20 godzin światła!), łagodna temperatura (10–15°C), więcej promów i połączeń, większa szansa na dojście na Mykines czy wejście na Slættaratindur. Idealny czas na aktywne zwiedzanie.
  • Wrzesień–październik: mniej turystów, dalej względnie stabilna pogoda, a do tego szansa na zorzę polarną.
  • Zima (listopad–marzec): krótsze dni, więcej sztormów, ale też mniej ludzi i bardzo klimatyczne światło. Jeśli zależy Ci na zobaczeniu prawdziwego, surowego oblicza Wysp Owczych – to dobry wybór.
  • Kwiecień: dzika przyroda budzi się do życia, a tłumów jeszcze brak. Świetny balans między zimową pustką a letnią aktywnością.

Pogoda na Wyspach i tak żyje własnym życiem. Czasem zobaczysz cztery pory roku w ciągu godziny. Ale to część uroku – zamiast planować, po prostu daj się prowadzić wyspom.

Wyspy Owcze – co tam zobaczyć? TOP 13 miejsc.

1. Wodospad Múlafossur – klasyk z pocztówki

Mała wioska Gásadalur i wodospad spadający prosto do oceanu – jeśli widziałeś kiedykolwiek zdjęcie z Wysp Owczych, to pewnie właśnie to. Jeszcze 20 lat temu nie było tu nawet tunelu – żeby się tu dostać, trzeba było iść pieszo przez góry. Dziś tunel ułatwia dotarcie, ale klimat i magia pozostają nietknięte.

 

2. „Pazur Czarownicy” – skały, które chciały uciec do Islandii

Na zachodnim wybrzeżu Wyspy Streymoy wyrastają z morza dwa monumentalne skalne filary – Risin i Kellingin, czyli „Olbrzym i Wiedźma”. Według starej legendy para ta próbowała przeciągnąć Wyspy Owcze do Islandii, ale nie zdążyli przed świtem. Gdy pierwsze promienie słońca padły na ich ciała – skamienieli. I tak stoją do dziś, na straży wysp.

Ale nie chodzi tylko o samą legendę. Zobaczysz tu jeden z najbardziej fotogenicznych widoków archipelagu – skały wyrastające pionowo z oceanu, z hukiem fal uderzających o ich podstawę. Przy dobrej pogodzie widać ich idealne odbicie w wodzie, a przy sztormowej – ogrom żywiołu, który potrafi zahipnotyzować.

wyspy-owcze-wycieczki

3. Jezioro Sørvágsvatn – optyczna iluzja

Z lotu ptaka jezioro Sørvágsvatn wygląda, jakby wisiało kilka metrów nad oceanem – to jedno z najsłynniejszych oszustw wzroku na Wyspach Owczych. W rzeczywistości to złudzenie optyczne, ale spacer klifami nad jeziorem jest równie spektakularny. Dotrzesz do punktu widokowego, skąd zobaczysz jezioro rozciągające się tuż nad falami oceanu.

4. Wodospad Fossá – najwyższy na Wyspach Owczych

Fossá to prawdziwa królowa wodospadów Wysp Owczych. Ma 140 metrów wysokości i spada w dwóch etapach, rozbijając się o skały w spektakularnym pokazie natury. Ten wodospad to coś więcej niż widok – to doświadczenie mocy i surowości krajobrazu. Możesz podejść bardzo blisko, niemal poczuć chłód i usłyszeć huk spadającej wody.

To miejsce nie jest osłonięte czy ogrodzone, więc ostrożnie, możesz zbliżyć się do samej kaskady. Tylko przygotuj się na ochlapania – woda często tworzy wokół mgłę i deszcz, co tylko dodaje wodospadowi tajemniczości.

5. Rejs wokół klifów Vestmanny

Tutaj góry spadają pionowo do morza, a maskonury śmigają nad głowami. Rejs to okazja, żeby zobaczyć klify z innej perspektywy – wpłynąć do grot, pod skalne bramy i między wąskie szczeliny. Czasem zdarza się zobaczyć foki lub nawet delfiny. Dla wielu to jedno z największych „wow” doświadczeń na Wyspach.

6. Kirkjubøur – farerskie początki

Najstarsza osada na wyspach, gdzie stoi dom, który od 17 pokoleń (!) należy do tej samej rodziny. Jest też ruina średniowiecznej katedry i najstarszy wciąż działający kościół na Farojach.

7. Tórshavn – stolica na luzie

To najmniejsza stolica w Europie. W centrum znajdziesz kolorowe domki z trawiastymi dachami, port, kilka kawiarni, mikro browar i parlament, który wygląda jak domek z bajki. W kilka godzin zobaczysz wszystko – i zostanie Ci masa czasu na siedzenie w porcie z kawą i patrzenie na łodzie.

8. Hvithamar – szlak nad przepaścią

Możesz wybrać się tu na krótki, ale konkretny spacer. Na końcu ścieżki znajduje się taras widokowy zawieszony nad fiordem, gdzie wiatr czasem dosłownie wyrywa aparat z ręki. Czeka Cię tam widok jak z drona, tylko że na żywo. Idealne miejsce na zachód słońca.

9. Gjógv – ławeczka księżniczki i wioska na końcu świata

Mieszka tu 30 osób i kilka razy więcej owiec. Jest skalny wąwóz, w którym dawniej cumowano łodzie, kolorowe domki i słynna ławeczka, na której siedziała księżniczka Danii. Widoki? Takie, że nie chcesz wracać.

10. Maskonury na Mykines

Wyspa jak z filmu przyrodniczego – gniazdują tu maskonury, które z bliska wyglądają jak bajkowe stwory. A spacer na latarnię morską to uczta dla oczu. Uwaga: wyspa dostępna tylko latem i tylko przy dobrej pogodzie, a wstęp jest za opłatą oraz lokalnym przewodnikiem po wyspie..

atrakcja podczas wycieczki na Wyspy Owcze

11. Tjørnuvík – surferska plaża i złoty piasek

Malutka osada z widokiem na góry wpadające do oceanu i złotą, szeroką plażą. Pełno tam też surferów w piankach – bo tak, da się tu łapać niezłe fale, choć temperatura wody raczej dla odważnych. Panuje tam klimat trochę jak na Hawajach z nutką nordyckiego końca świata wokół. 🙂

12. Slættaratindur – najwyższy szczyt archipelagu

880 m n.p.m. – niby nie dużo, ale jak się wspinasz od poziomu oceanu, to robi wrażenie. Przy dobrej pogodzie widać stąd wszystkie wyspy. Czasem też… nic, tylko mgłę i własne stopy. Ale i tak warto – dla tej ciszy i przestrzeni.

zorza-polarna-w-Norwegii-zima

13. A jeśli pogoda pozwoli – zorza polarna

Od września do kwietnia, kiedy słońce zachodzi wcześnie, masz szansę zobaczyć jeden z najpiękniejszych spektakli natury – tańczące zielone światła na ciemnym, czystym niebie. Wyspy Owcze sprzyjają takim obserwacjom, ponieważ sztucznych źródeł światła jest niewiele. Dzięki temu zorza bywa mocno widoczna, z intensywnymi kolorami, które dobrze odcinają się od ciemnego nieba.

Kilka farerskich smaczków na koniec:

  • Owce z kamerami – w 2020 roku ruszył projekt „Sheep View”, w ramach którego owce wyposażone w kamery rejestrowały krajobrazy dla Google Maps. Tak, naprawdę.
  • Zero McDonaldów, zero Starbucksów – zamiast tego są lokalne restauracje, świeże ryby i rabarbarowe wypieki, które biją sieciówki na głowę.
  • Tunele pod oceanem – są tu podwodne ronda z oświetleniem LED. Brzmi kosmicznie, ale działa bez zarzutu.
  • Osady na końcu świata – niektóre miejsca są tak odcięte, że dotrzesz tam tylko promem albo śmigłowcem. Innej opcji nie ma.
  • Ryby stanowią 90% eksportu – a ich kuchnia zaskakuje prostotą i wysoką jakością. Tu mniej znaczy więcej.
  • Cztery pory roku w jeden dzień – słońce, deszcz, mgła i tęcza w godzinę? Norma.

Czy to wyjazd dla Ciebie?

Jeśli marzysz o miejscu, gdzie możesz naprawdę odetchnąć, gdzie horyzont nie kończy się na zabudowaniach, tylko płynie gdzieś daleko za linię oceanu – to tak, Wyspy Owcze są dla Ciebie.

To kierunek dla tych, którzy zamiast zaliczać „must-see”, wolą patrzeć, słuchać i doświadczać. Dla tych, którzy nie boją się wiatru, mokrych butów i braku planu na popołudnie.

Nie znajdziesz tu muzeów z audioprzewodnikiem ani kolejek do atrakcji. Ale możesz usiąść sam na klifie, zobaczyć maskonura z odległości dwóch metrów albo porozmawiać z mieszkańcem wioski, w której nie ma sklepu – i to będzie jedno z najważniejszych wspomnień z podróży.

Jeśli lubisz naturę bez filtrów, przestrzeń bez ludzi i krajobrazy, które wyglądają jak z filmu fantasy – spakuj się i leć.

Dołącz do naszej wyprawy na Wyspy Owcze

Jeśli masz ochotę zobaczyć jedno z najbardziej surowych i niedotkniętych miejsc w Europie, dołącz do wyprawy z Przystankiem Północ. Lecimy w małej grupie – bez pośpiechu, bez listy „do odhaczenia”, za to z otwartą głową i dużą dawką natury.

Mamy sprawdzoną trasę, lokalne kontakty i plan, który pozwala zarówno zobaczyć najpiękniejsze miejsca, jak i po prostu… zatrzymać się i nacieszyć ciszą.

Zajrzyj tutaj po szczegóły:
👉
Wyspy Owcze – wycieczka na 3 dni

Nie musisz organizować niczego – tylko plecak i ruszyć z nami na koniec świata. Dosłownie.