Przystanek:Północ
Karolina Stępniewska
NIP: 8222358663
REGON: 367137163
Nr konta: 40 1050 1894 1000 0090 8292 8491
Gdzieś między Islandią a Norwegią, pośrodku chłodnego Atlantyku, leży 18 wysp, które wyglądają, jakby ktoś wrzucił w ocean zielone kawałki lądu. Owce mają tu pierwszeństwo, a ludzie żyją tak, jakby świat jeszcze się nie spieszył. To Wyspy Owcze – jedno z ostatnich miejsc w Europie, gdzie nadal króluje natura.
Choć administracyjnie należą do Danii, Farerowie mają swój język, flagę i parlament. Mieszka ich tu mniej niż w przeciętnym polskim miasteczku – niecałe 54 tysiące. Owiec? Ponad 70 tysięcy. To one zresztą dały nazwę archipelagowi (Føroyar = Owcze Wyspy).
To miejsce, które odwiedza zaledwie ok. 120 tysięcy turystów rocznie – tyle, ile Islandia przyjmuje w tydzień. Mówi się, że na Wyspy Owcze trafiają ci, którzy szukają spokoju. My się z tym nie zgadzamy – naszym zdaniem nie trzeba „odhaczać świata”, żeby tu przyjechać. To miejsce samo w sobie jest tak piękne i niesamowicie autentyczne, że warto je postawić wysoko na swojej liście.
Jeśli rozważasz podróż na ten atlantycki koniec świata – podpowiemy Ci, co zobaczyć, do czego koniecznie zboczyć z trasy i dlaczego warto choć raz w życiu dać się przewiać farerskiemu wiatrowi.
To zależy, czego szukasz:
Pogoda na Wyspach i tak żyje własnym życiem. Czasem zobaczysz cztery pory roku w ciągu godziny. Ale to część uroku – zamiast planować, po prostu daj się prowadzić wyspom.
Mała wioska Gásadalur i wodospad spadający prosto do oceanu – jeśli widziałeś kiedykolwiek zdjęcie z Wysp Owczych, to pewnie właśnie to. Jeszcze 20 lat temu nie było tu nawet tunelu – żeby się tu dostać, trzeba było iść pieszo przez góry. Dziś tunel ułatwia dotarcie, ale klimat i magia pozostają nietknięte.
Na zachodnim wybrzeżu Wyspy Streymoy wyrastają z morza dwa monumentalne skalne filary – Risin i Kellingin, czyli „Olbrzym i Wiedźma”. Według starej legendy para ta próbowała przeciągnąć Wyspy Owcze do Islandii, ale nie zdążyli przed świtem. Gdy pierwsze promienie słońca padły na ich ciała – skamienieli. I tak stoją do dziś, na straży wysp.
Ale nie chodzi tylko o samą legendę. Zobaczysz tu jeden z najbardziej fotogenicznych widoków archipelagu – skały wyrastające pionowo z oceanu, z hukiem fal uderzających o ich podstawę. Przy dobrej pogodzie widać ich idealne odbicie w wodzie, a przy sztormowej – ogrom żywiołu, który potrafi zahipnotyzować.
Z lotu ptaka jezioro Sørvágsvatn wygląda, jakby wisiało kilka metrów nad oceanem – to jedno z najsłynniejszych oszustw wzroku na Wyspach Owczych. W rzeczywistości to złudzenie optyczne, ale spacer klifami nad jeziorem jest równie spektakularny. Dotrzesz do punktu widokowego, skąd zobaczysz jezioro rozciągające się tuż nad falami oceanu.
Fossá to prawdziwa królowa wodospadów Wysp Owczych. Ma 140 metrów wysokości i spada w dwóch etapach, rozbijając się o skały w spektakularnym pokazie natury. Ten wodospad to coś więcej niż widok – to doświadczenie mocy i surowości krajobrazu. Możesz podejść bardzo blisko, niemal poczuć chłód i usłyszeć huk spadającej wody.
To miejsce nie jest osłonięte czy ogrodzone, więc ostrożnie, możesz zbliżyć się do samej kaskady. Tylko przygotuj się na ochlapania – woda często tworzy wokół mgłę i deszcz, co tylko dodaje wodospadowi tajemniczości.
Tutaj góry spadają pionowo do morza, a maskonury śmigają nad głowami. Rejs to okazja, żeby zobaczyć klify z innej perspektywy – wpłynąć do grot, pod skalne bramy i między wąskie szczeliny. Czasem zdarza się zobaczyć foki lub nawet delfiny. Dla wielu to jedno z największych „wow” doświadczeń na Wyspach.
Najstarsza osada na wyspach, gdzie stoi dom, który od 17 pokoleń (!) należy do tej samej rodziny. Jest też ruina średniowiecznej katedry i najstarszy wciąż działający kościół na Farojach.
To najmniejsza stolica w Europie. W centrum znajdziesz kolorowe domki z trawiastymi dachami, port, kilka kawiarni, mikro browar i parlament, który wygląda jak domek z bajki. W kilka godzin zobaczysz wszystko – i zostanie Ci masa czasu na siedzenie w porcie z kawą i patrzenie na łodzie.
Możesz wybrać się tu na krótki, ale konkretny spacer. Na końcu ścieżki znajduje się taras widokowy zawieszony nad fiordem, gdzie wiatr czasem dosłownie wyrywa aparat z ręki. Czeka Cię tam widok jak z drona, tylko że na żywo. Idealne miejsce na zachód słońca.
Mieszka tu 30 osób i kilka razy więcej owiec. Jest skalny wąwóz, w którym dawniej cumowano łodzie, kolorowe domki i słynna ławeczka, na której siedziała księżniczka Danii. Widoki? Takie, że nie chcesz wracać.
Wyspa jak z filmu przyrodniczego – gniazdują tu maskonury, które z bliska wyglądają jak bajkowe stwory. A spacer na latarnię morską to uczta dla oczu. Uwaga: wyspa dostępna tylko latem i tylko przy dobrej pogodzie, a wstęp jest za opłatą oraz lokalnym przewodnikiem po wyspie..
Malutka osada z widokiem na góry wpadające do oceanu i złotą, szeroką plażą. Pełno tam też surferów w piankach – bo tak, da się tu łapać niezłe fale, choć temperatura wody raczej dla odważnych. Panuje tam klimat trochę jak na Hawajach z nutką nordyckiego końca świata wokół. 🙂
880 m n.p.m. – niby nie dużo, ale jak się wspinasz od poziomu oceanu, to robi wrażenie. Przy dobrej pogodzie widać stąd wszystkie wyspy. Czasem też… nic, tylko mgłę i własne stopy. Ale i tak warto – dla tej ciszy i przestrzeni.
Od września do kwietnia, kiedy słońce zachodzi wcześnie, masz szansę zobaczyć jeden z najpiękniejszych spektakli natury – tańczące zielone światła na ciemnym, czystym niebie. Wyspy Owcze sprzyjają takim obserwacjom, ponieważ sztucznych źródeł światła jest niewiele. Dzięki temu zorza bywa mocno widoczna, z intensywnymi kolorami, które dobrze odcinają się od ciemnego nieba.
Jeśli marzysz o miejscu, gdzie możesz naprawdę odetchnąć, gdzie horyzont nie kończy się na zabudowaniach, tylko płynie gdzieś daleko za linię oceanu – to tak, Wyspy Owcze są dla Ciebie.
To kierunek dla tych, którzy zamiast zaliczać „must-see”, wolą patrzeć, słuchać i doświadczać. Dla tych, którzy nie boją się wiatru, mokrych butów i braku planu na popołudnie.
Nie znajdziesz tu muzeów z audioprzewodnikiem ani kolejek do atrakcji. Ale możesz usiąść sam na klifie, zobaczyć maskonura z odległości dwóch metrów albo porozmawiać z mieszkańcem wioski, w której nie ma sklepu – i to będzie jedno z najważniejszych wspomnień z podróży.
Jeśli lubisz naturę bez filtrów, przestrzeń bez ludzi i krajobrazy, które wyglądają jak z filmu fantasy – spakuj się i leć.
Jeśli masz ochotę zobaczyć jedno z najbardziej surowych i niedotkniętych miejsc w Europie, dołącz do wyprawy z Przystankiem Północ. Lecimy w małej grupie – bez pośpiechu, bez listy „do odhaczenia”, za to z otwartą głową i dużą dawką natury.
Mamy sprawdzoną trasę, lokalne kontakty i plan, który pozwala zarówno zobaczyć najpiękniejsze miejsca, jak i po prostu… zatrzymać się i nacieszyć ciszą.
Zajrzyj tutaj po szczegóły:
👉 Wyspy Owcze – wycieczka na 3 dni
Nie musisz organizować niczego – tylko plecak i ruszyć z nami na koniec świata. Dosłownie.